Na tutejszym forum wyczytałam jak bardzo istotne jest to jakie mamy dzieciństwo.
Moje choć nie było bardzo złe nie było też idealne o czym sprawę zdałam sobie dopiero niedawno.
Dlatego też przez wiele lat byłam leczona u neurologa w sprawach nerwowych,dolegliwości fizyczne z wiekiem
minęły.Ale teraz dostrzegam te psychiczne..kompletnie nie radze sobie z nerwami a do tego okropnie pocą mi się dłonie lato czy zima bez różnicy aż z nich kapie.Okropnie się wzruszam nawet jak przeczytam coś w gazecie. Drobna sprzeczka z mężem doprowadza mnie do złości potem płaczu.Krzycze na dziecko nieraz niepotrzebnie choć wiem że kocham je tak że gdyby nie ono to nie wiem co bym zrobiła.. jak sie podenerwuje to calutka się trzęse, nie potrafie znależć sobie miejsca. Czasem obudzę sie w środku nocy i boję sie czegos ale niewiem czego rozglądam się po wszystkich kontach albo biegne sprawdzić czy na pewno dzrzwi są zamknięte albo butla z gazem zakręcona i tak po kilka razy a do tego na nic nie mam ochoty ciężko mi się zwlec z łóżka. A najgorsze są tutaj już wspomniane na forum duszności kołatanie serca, własnie jak się czymś podenerwuje to bardzo ciężko sapie nie moge złapać oddechu takiego głębokiego zeby ulżyło... no nie jest za ciekawie i sądze ze wizyta u lekarza mnie nie ominie ale jakos się nie mogę zebrać ale proszę o podpowiedz czy mam rację ze to nerwica